Pogoda
Swiat Pogody .pl
Kurs Walut NBP
Waluta Kurs
Dolar amerykański 3.7248 PLN
Dolar kanadyjski 2.7648 PLN
Euro 4.1803 PLN
Frank szwajcarski 3.8381 PLN

(cz 1)

Mamy teraz w Chicago moment szczególny. Sprzedanie kościoła św. Wojciecha – mimo braku jakiejkolwiek potrzeby finansowej w tej parafii (radziła sobie dobrze, jak wiemy, także z naszą, czyli Polonii pomocą) – to oczywisty policzek, akt poniżenia, wymierzony przez masońskie władze archidiecezji wszystkim Polakom. Trzeci w kolejności kościół zbudowany przez Polaków w Chicago, cenny zabytek i piękny obiekt sam w sobie – a najważniejsze: pomazany Świętymi olejami jako miejsce poświęcone Bogu – będzie teraz siedzibą akademii muzyki. Zgroza… Nie udało się za kochającego inaczej kardynała Bemardina, chcieli wtedy rozbiórki kościoła pw. Matki Bożej Królowej Aniołów – widać bardzo im przeszkadzał tytuł tej świątyni – zaczęli teraz od głównego patrona Polski.

Fenomen polskości.

Weźmy z historii Polski jeden prosty przykład. Jest rok 1877. Matka Boża ukazuje się w Gietrzwałdzie. To na Warmii, kilka kilometrów na zachód od granic obecnego Olsztyna. W samym sercu Prus Wschodnich. Cesarstwo niemieckie jest u szczytu potęgi. I w przewidywalnym czasie ta potęga będzie tylko rosła. Sprawy polskie są dosłownie i w przenośni „na dnie”. W Niemczech jest akurat szczyt noc brutalnego kulturkampfu. Jeszcze w roku 1912 we Wrześni polskie dzieci będą bite na śmierć w szkołach za odmawianie modlitwy „Ojcze nasz” po polsku. (Żadne z tych dzieci się nie załamało, ani nie ustąpiło – dlaczego jeszcze ci mali bohaterowie i męczennicy nie są wyniesieni na ołtarze???)

A Niepokalana w takim momencie ukazuje się w Gietrzwałdzie. Od 27 czerwca do 16 września ukazuje się ponad 160 razy. Pierwsze słowa Matki Bożej brzmiały: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec.” Wszystkie słowa Matki Bożej są wypowiadane po polsku – i do dwóch polskich dziewczynek. Objawienia mają bardzo ważny charakter doktrynalny – należą do grupy Objawień z Lourdes – czyli do całej grupy Objawień Niepokalanej, w których poczynając od Lourdes w różnych krajach świata potwierdziła ona dogmat o Niepokalanym Poczęciu. Objawienia w Gietrzwałdzie są niesamowite i w innych aspektach. Mają swój aspekt profetyczny, czyli proroczy. Matka Boża mówi o rychłym odrodzeniu się państwa polskiego (!). Pierwszym duchownym, który całkowicie się przekonał o ich prawdziwości, jest jednak niemiecki ksiądz proboszcz. Władze pruskie wsadzają go do więzienia w Olsztynie za antypaństwową propagandę. Już sam fakt, że Matka Boża mówi w zakazanym języku polskim – jest dla pruskiej biurokracji nie do przyjęcia. Ale tłum 3 tysięcy Polaków modlących się codziennie pod murami więzienia o uwolnienie proboszcza (codziennie Różaniec) robi na Prusakach takie wrażenie, że zwalniają księdza do domu… Ot, mały pierwiosnek prawdziwego przyszłego pojednania narodów? Które jeszcze wcale nie nadeszło… Różaniec odgrywa w tych Objawieniach zresztą wielką rolę. W trakcie objawień Maryja nawoływała do trzeźwości, a poproszona o zdrowie dla pewnej rodziny, odpowiedziała Wizjonerkom: „Będą zdrowi, jeżeli będą się modlić i nie będą pić wódki”.

Bractwo wstrzemięźliwości i duży Ruch trzeźwościowy były jednymi z pierwszych owoców tych Maryjnych objawień.

Ale to wszystko miało swoje ogromne konsekwencje. Gdy Polacy raz się zorganizowali – a był to konkretnie ów Ruch trzeźwości – natychmiast „przełożyło się” to na inne formy organizacji i samopomocy. Kółka rolnicze i spółdzielcze banki pojawiły się jak przysłowiowe grzyby po deszczu – a lepiej powiedzieć „kwiatki Królowej Polski po Gietrzwałdzie”. I na Warmii Polaków mówiących po polsku było względnie mało. w każdym razie nie dominowali tam liczebnie – natomiast w Wielkopolsce nadal stanowili zdecydowaną większość. Oczywiście, Objawienia Maryi, w których mówiła Ona po polsku natychmiast odbiły się echem w całym zaborze niemieckim – wszędzie wówczas miała miejsce zaciekła walka z polskością i katolicyzmem pod obłudną nazwą walki o kulturę („Kulturkarnp”). Podobnie w innych zaborach – ale tu już gnośność duchowa i materialne wygodnictwo duchowieństwa sprawiły, że nie wydały aż takich owoców.

Powtórzmy tu zasygnalizowane elementy fenomenu tych Gietrzwałdzkich Objawień… Nigdy w historii sprawy polskie nie stały gorzej niż w tych latach II połowy XIX wieku. Ale w Oczach Bożych okazuje się, że było inaczej. Potęga prusactwa była jak „mgła i dym” (którą wkrótce rozwieje wiatr historii). Odrodzenie się Polski było niedaleką oczywistością. Dla nas to teraz jest realnością – ale wtedy, dla ówczesnych ludzi… Siła Prus od 250 lat bezustannie rosła! I wtedy nadal znaczenie Niemiec wzrastało. Królowa Korony Polskiej – nadal istniała ta Korona w najważniejszym, czyli Bożym prawie – a nasza Królowa i Mama nie mówiła rzeczy dla nas łatwych (jak choćby wezwanie do porzucenia pijaństwa). Matka Boża przyszła do ludzi głęboko religijnych – i ci natychmiast odpowiedzieli na jej wezwanie. Składając dowód i hołd temu fenomenowi polskości – jakim było przesycenie naszego życia osobistego i społecznego jedyną prawdziwą religią (religią katolicką). Owocem Objawień było powstanie wielkiej organizacji, wielki ruch społeczny. Zmiany na lepsze na tym najtrudniejszym obszarze – jakim są nasze indywidualne słabości i wady – i zmiany na lepsze w rodzinach, społeczeństwie. Trzeźwość – i wszystkie jej Błogosławione owoce, zaczynając od trzeźwości myślenia, lepszego wychowania dzieci, poprawy naszej pozycji społecznej i poprawy bytu materialnego. I jeszcze dodajmy to znaczenie doktrynalne, i te „pierwiosnki” przyszłego pojednania narodów (bo za niemieckim proboszczem wkrótce opowiedziało się wcale wielu katolickich duchownych i świeckich – też Niemców). Pierwiosnki przyszłego prawdziwego pojednania narodów, które jeszcze nie nadeszło…

Fenomen naszych dziejów

Obudź się ludu Lecha. Ludu polski – bogobojny i religijny. Obudź się narodzie rdzennie katolicki. Byłeś niegdyś przedmurzem Chrześcijaństwa-jak najbardziej dosłownym i w podwójnym znaczeniu. O Polskę rozbijały się przez trzy stulecia fale barbarzyństwa zagrażające Europie od wschodu. To nawet dosłownie takimi słowami przyznawał i sam król Prus – złowrogi Fryderyk II Wielki. Ale w Polsce też realizowano pionierskie doktryny dotyczące poszanowani praw człowieka, wprowadzania Ewangelii Chrystusa w życie społeczne. To jest zdumiewająca prawda o naszych dziejach – której nie uczą podręczniki historii, także te wydawane w Chicago. Gdzie jest cokolwiek o tryumfach polskiej delegacji na Soborze w Konstancji w latach 1417-1419? Gdy Polacy – na czele z biskupem Krakowa (Mikołajem Trąbą) i rektorem UJ (księdzem profesorem Pawłem z Włodkowic) oraz rycerzem Zawiszą Czarnym jako świeckim przewodniczącym naszej delegacji – obalili jako niezgodną z nauczaniem Chrystusa doktrynę o nawracaniu przemocą (szerzoną przez Cesarstwo niemieckie i przez krzyżaków), obalili także jako niezgodną z dogmatami naszej wiary doktrynę praw na legizmu (czyli o prawie cesarza Niemiec do nadawania ziem innych narodów na własność i panowanie komu zechce) – a nadto w błyskotliwy sposób wykazali fałsz antypolskiej propagandy szerzonej w Europie przez krzyżaków? Ta propaganda była wcale nie mniej podła i zakłamana niż obecna michnikowszczyzna, propaganda GP czy rydzykowszczyzna (w rodzaju „święta partia PiS”. propaganda UPAiny, etc.)

Obudź się ludu Lecha — a to się zawsze rozpoczyna od wartości. Co w tym trudnego do pojęcia? Albo z czym masz problem – współczesny Polaku? Może Święta Wiara Katolicka nie jest prawdziwa? Otóż – najzwyczajniej i po prostu jest. Może w Polsce nie jest ona zrośnięta na trwałe z naszym „kodem społecznym” – wartościami w które wierzymy i chcemy wprowadzić w życie społeczeństwa i państwa? Otóż – dobrze wiesz, że jest. Już nasz Mieszko I i Dobrawa zakazywali handlu niewolnikami z okazji Chrztu Polski, którego 1050 rocznicę właśnie obchodziliśmy. A że zakaz ten był skuteczny – ówcześni tzw. arabscy kronikarze (czyli Żydzi odwiedzający Europę handlujący niewolnikami) klęli na czym świat stoi Mieszka i Dobrawę, bo im 90% „biznesu” padło (przez Polskę biegł szlak tranzytowy ze Skandynawii na południe i ze wschodu na zachód) – to taka skuteczność była możliwa dzięki rzeczywistemu poparciu całego aparatu dużego i silnego państwa, czy szerzej – całego społeczeństwa. A zresztą – przypomnij sobie, Polaku, wielką „Solidarność” z lat 1980-81… Hasła „Bogu i Ojczyźnie” czy „Bóg, Honor i Ojczyzna” – są tak na wskroś i całkowicie Polskie – i ty Polaku dobrze o tym wiesz.

A może Pan Bóg stworzył człowieka jako samotnika, który sam, najwyżej z własną rodziną i krewnymi — najlepiej sobie z wszystkim poradzi? Może nie potrzebne nam większe organizowanie się i zbiorowe działanie? Ale przecież takie myślenie to oczywisty nonsens. Człowiek sam, czy nawet w niewielkim klanie nie ma szans w starciu z żywiołami natury i tym bardziej na osiągnięcie dobrobytu. To jest możliwe tylko w dużych społecznościach – i człowiek od zarania dziejów tworzył duże plemiona i państwa, zaczynając od państw-miast kontrolujących też znaczne naturalne terytorium. I tak zaczynała się wspólnota dziejów, języka, wspólnych decyzji i zbiorowych nauk, wspólnej kultury duchowej i materialnej – historia człowieka i zarazem historia narodów. Jakie to proste – nie można napisać biografii żadnego człowieka bez historii narodu. Stąd mamy już w starożytności pisarzy, poetów i dramaturgów oraz filozofów greckich, Aleksandra Macedończyka, Cyrusa Persa, faraonów Egiptu, cezarów rzymskich – i tak dalej. Pan Bóg stworzył nas w narodach i w państwach. Państwo jest domem dla narodu – tak jak mieszkanie jest domem dla rodziny.

Hamulec narodowej energii

Więc w czym masz problem – współczesny Polaku? Skoro wartości w jakie wierzysz, świadomie, czy nawet nieświadomie, są słuszne? Skoro jesteś dziedzicem wielkiej kultury i ludu wielkich sukcesów i wielkich osiągnięć? Dlaczego się nie zorganizujesz, dlaczego nie zaczniesz walczyć, dlaczego nie zaczniesz znowu zwyciężać?

Ja ci powiem, w czym masz problem. Wielkości własnych dziejów za bardzo nie znasz, ani ich nie rozumiesz – co najwyżej czujesz ją intuicyjnie. Gdybyś lepiej znał własne dzieje – od razu byś miał w ręku busolę, czego się trzymać. I to pojawia się dragi problem – zakłamanie rzeczywistości. Bo zakłamanie historii to tylko fragment zakłamania teraźniejszości. I ludzie pozbawieni światła prawdy podejmują decyzje indywidualne i zwłaszcza zbiorowe – po prostu błędnie. Oczywiście – gdy jest kłamstwo, zakłamanie teraźniejszości, to jest i cały system kłamstwa. I są ci, którzy to organizują. Którzy samych siebie mają za mądrzejszych od wszystkich innych.

A gdy nie masz światła prawdy – nie masz i nie możesz mieć sensownego programu działania. Bowiem działania, te z sensem, zawsze układają się w pewien sensowny czasowa program – to nie jest tylko „tu i teraz”, ale to pewien uporządkowany ciąg na dostępnym nam czas. Więc – bez prawdy – nie możesz mieć nawet sensownego pomysłu na twoją aktywność na teraz, a cóż dopiero na przyszłość.

Bez prawdy nie możesz też skorzystać z możliwości, jakie daje ci – Polaku – twoja Święta Wiara. Czy można modlitwą góry w morze przenosić? Oczywiście, że można – ale wpierw trzeba wiedzieć jakie góry i jaką modlitwą. O tych górach trzeba też wpierw znać prawdę, jak i naprawdę znać katolicką Wiarę. Jak nie wiesz z czym masz problem – to jak masz go rozwiązać?

Życie zbiorowe nie znosi próżni. Gdy nie ma organizacji dobrych i mądrych, i służących dobru danej społeczności, to w tę próżnię wchodzą organizacje złe – które mają na celu podstępnie dobru danej społeczności szkodzić. Gdy nie ma odwagi demaskowania zła – to szerzy się zło. Po prostu – oczywista konsekwencja. Gdy za mało łudzi chcących służyć ideałom prawdy i wspólnego dobra – wtedy będzie za dużo ludzi sprzedaj nych, chcących wygrywać tylko własne interesy.

A wtedy w działaniach zbiorowych powstają klęski, niepowodzenia i frustracje. Jeśli z takich lekcji nie zostaną wyciągnięte wnioski – ludzie młodzi i szlachetni odchodzą od takich form zbiorowego działania. I wcale niekoniecznie wytworzą własne alternatywy. Jeśli nie wytworzą – życie zbiorowe powoli obumiera – dana zbiorowość najpierw przestaje się liczyć, a potem istnieć. Skąd my to znamy. Polonio w Chicago?

Lecz przyszłość – optymistyczna

Tylko naród, który ma zdrowego ducha i czułe sumienie może tworzyć śmiałą przyszłość. Jednak pamiętajmy o tej naszej wielkiej przeszłości – dobrze? Dobra znajomość naszej historii bardzo odnalezienie tego „zdrowego ducha” ułatwia. Naród nasz znajduje się w położeniu pomiędzy7 dwoma narodami wielokrotnie liczniejszymi i w dodatku o wyraźnych skłonnościach do ekspansji w drodze zaboru i zbrodni – niemieckim i rosyjskim. Ale znowu tylko jeden raz w historii bez najmniejszego aktu przemocy wykreowano unię dwóch wcale silnych państw i powstanie skutecznego państwa wielonarodowego – słowem wyłącznie wskutek akcji dyplomatycznej powstał wielonarodowy kraj o randze mocarstwa -a była to Unia Polski z Litwą. Kto nie rozumie unikalności tego wydarzenia – nich do niego dotrze, że coś takiego wydarzyło się w historii świata tylko jeden raz. I ta Unia – najbardziej udane połączenie wielu narodów w historii – nie tylko przetrwała 400 lat – ale i 300 lat zachowała status supermocarstwa, w tym swoim skrajnie nieżyczliwym i niebezpiecznym otoczeniu. W historii żadnego narodu nie ma takich wielkich chwil jak bitwa pod Lwowem w 1675 – trzy i pół tysiąca Polaków pod wodzą Króla Jana III przeciwko 70 tysięcznemu doborowemu korpusowi tureckiemu (wielkie zwycięstwo Polaków przy stosunku sił 1:20), czy jak bitwa pod Hodową w 1694 roku – tylko 300 Polaków przeciwko 40 tysiącom (Polacy wygrali). Zaprawdę – polskie Termopile, tylko Polacy pewno nie doczytali historii Leonidasa i Spartan i po prostu bitwę wygrali. A i w USA nigdy nie byliśmy w otoczeniu jakoś szczególnie Polakom życzliwym – wręcz przeciwnie. Może zawsze warto pamiętać, w jak trudnych warunkach przyszło nam żyć – i walczyć o prawdę, dobro i sprawiedliwość?

I bądźmy o to spokojni – nasz naród, tak jak i nasza Polonia – odrodzi się. Jan Paweł II modlił się w Częstochowie przed obrazem Jasnogórskiej Madonny słowami:

„Przyjmij naszą modlitwę nabrzmiałą cierpieniem, Ty która jesteś Królowa Polski, i wy Święci patroni mej Ojczyzny. Z dawna Polski Tyś Królową-Maryjo… Weź w opiekę naród cały, niech rozwija się na Twoją chwałę (…). Matko! Może jeszcze nigdy tak jak teraz nie trzeba było, abyś wzięła w Swe macierzyńskie dłonie serca i myśli Polaków. Abyś wzięła w Swoje ręce losy naszego narodu. Amen.”

I co, myślicie Rodacy, że nasza Mama i Królowa nie posłuchała prośby-modlitwy wielkiego Miłością Boga i bliźniego papieża z rodu Polaków?

Przytoczmy tu jeszcze ostatnie słowa naszego wielkiego prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego:

„Jak można było pomyśleć, że Polska, która przez dziesięć wieków żyła w światłach Krzyża i Ewangelii, wyrzeknie się Chrystusa i odejdzie od swej kultury chrześcijańskiej, kształtowanej przez wieki, wszczepionej w życie osobiste, rodzinne i narodowe?”

Myślę, że akcja bezwzględnego bojkotu wszelkich zbiórek finansowych na rzecz archidiecezji Chicago jest teraz naszym po prostu obowiązkiem. Sprzedali nasz kościół, niech go teraz odkupią, czy unieważnią tę transakcję. Obłudnicy masoni duchowni tak to teraz wymyślają, że ogłaszają, że ze zbiórki na archidiecezję twoja parafia też dostanie swoją część. Czyli chcesz wspomóc swoją parafię – najpierw wspomóż archidiecezję. Ale my potrafimy wspierać nasze parafie bez konieczności wspierania naszego obłudnego kardynała, który świątynie zbudowane przez nas i poświęcone Świętymi olejami na służbę Bogu, wbrew wszelkim racjom, nawet finansowym, likwiduje i sprzedaje.

A nasze samozoorganizowanie się też od czegoś trzeba zacząć – św. Wojciech jako główny i pierwszy w historii patron Polski, jest po temu nawet bardzo dobry.

Tadeusz Zalewski