Pogoda
Swiat Pogody .pl

„W moim życiu nie spodziewałem się że dane mi będzie zobaczyć
tak straszne cierpienie ludzi, którzy żyją tuż obok mnie”

Jestem kapłanem diecezji Odecko-Syferopolskiej Ukraina – Krym gdzie przeszło od 2 lat posługuje na misjach. Sam pochodzę z diecezji Tarnowskie, parafia Trzemesna pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej, niedaleko redemptorystów w Tuchowie. Moje powołanie na Ukrainę rozpoczęło się już w seminarium, gdzie zostałem zaproszony przez mojego kolegę wtedy już księdza aby go odwiedzić na Ukrainie.
Będąc diakonem diecezji Łuckiej na Ukrainie, padła propozycja mojego obecnego biskupa Witalija Skomorowskiego bym wyjechał na praktyka duszpasterską na Krym. Okres moich praktyk to 3 miesiące, gdzie zobaczyłem panującą tam biedę i potrzebę posługi kapłańskiej. Sam nigdy nie planowałem być dłużej niż 3 miesiące, a zaraz po odbyciu praktyk miałem wrócić do mojej diecezji.
Jednak Boży plan był zupełnie inny. Ks. Biskup Jacek Pyl, który jest odpowiedzialny za okręg duszpasterski na Krymie, zwrócił się do mnie z tymi słowami – Grzesiu, czy chcesz być tu na Krymie moim kapłanem? To mnie zaskoczyło, gdyż ks. biskup widział mnie po raz pierwszy. Moja odpowiedź była jedna – Jestem do dyspozycji biskupa. Po krótkiej rozmowie z ks. biskupem, gdzie padła decyzja o terminie moich święceń kap

łańskich. To był ten moment, kiedy Boże powołanie skierowało mnie na te tereny naznaczone obecnie cierpieniem i krwią niewinnych ludzi.

Święcenia otrzymałem w Tuchowie u ojców redemptorystów z rąk bp. Jacka Pyla, jednocześnie stając się pierwszym kapłanem wyświęconym na stałe dla Krymu.
Na Krymie przyszło mi się zmierzyć z rzeczywistością. Będąc tam na miejscu jak kapłan, mogłem w pełni doświadczyć bliskości cierpienia mieszkających tam ludzi. Nie jest łatwe zobaczyć inny świat, gdzie warunki tam panujące pamiętają tylko nasi przodkowie. Polska w latach 70 to był luksus w porównaniu ze stanem jaki zastałem na mojej pierwszej parafii. Do moich zadań należało aby zadbać o parafię, kościoły i wiernych.

Nie było to łatwe zadanie, gdyż przez lata komunizmu, różnych intryg i zawirowań politycznych, Bóg dla tych ludzi prawie nie istniał. Dopiero lata po obaleniu komunizmu ludzie zaczynali powoli na nowo odkrywać Boga, jego miłość. Na szczęście na Ukrainie pozostały rodziny polskie, gdzie tradycja katolicka od wielu pokoleń pomimo szykan ze strony komunistów cały czas była pielęgnowana.
To właśnie dzięki tym nielicznym rodzinom, Kościół Katolicki na Ukrainie może się odradzać. Na Krymie nie było to takie łatwe, gdyż tych polskich rodzin jest niewiele. Ale i te które pozostały bardzo pomagają w pielęgnowaniu i krzewieniu wiary. A wiary tym ludziom bardzo brakuje, szczególnie że teraz tam jest ból, cierpienie i krew.
Potrzeby na Krymie są ogromne, panuje bieda, warunki sanitarne – praktycznie nie istnieją. To co można zobaczyć to próba walki o żywność, aby przeżyć kolejny dzień. Dla tych ludzi każda pomoc jest na wagę złota. Potrzebne są ubrania, pampersy, obuwie dla dzieci, kurtki na zimę, to wszystko jest nieosiągalne dla tamtych rodzin. Niestety na Krymie nie ma wiele pracy, zaś ta która jest dostępna jest mało płatna. Płaca miesięczna tych ludzi oscyluje w granicach $60 na miesiąc. Osoby które są niezdolne do pracy otrzymują zasiłek/emerytura około $40. Niestety to jest za mało aby się utrzymać, gdyż ceny produktów są porównywalne z cenami w Unii Europejskiej. Podamy kilka przykładów: litr mleka kosztuje $1.10, obuwie zimowe $80, paczka pampersów to około $10.
Kilka tych przykładów ukazuje tragedię humanitarną na tamtym terenie. Nie jest mi łatwo posługiwać, gdyż parafianie chcą pomóc w utrzymaniu kościoła i parafii, pomimo swojego ubóstwa pomagają jak mogą. Można zacytować fragment nowego testamentu:
„Gdy stali w świątyni, Jezus zwrócił uwagę na bogatych ludzi wrzucających pieniądze do skarbony świątynnej. 2 Zauważył też pewną biedną wdowę, która wrzuciła tylko dwie małe monety.
—Posłuchajcie!—rzekł Jezus. —Ta biedna wdowa dała więcej niż wszyscy bogacze razem wzięci! 4 Oni bowiem wrzucili tylko część tego, co mieli w nadmiarze, ona zaś oddała wszystko, co miała na życie.”
Właśnie tak wygląda życie tych ludzi, którzy pomimo wielu nieszczęść, chcą wierzyć, że jednak Bóg się nad nimi ulituje. Wierzą że poprzez swoje ofiarę cierpienia i modlitwę, Bóg pozwoli im doświadczyć dobra innych ludzi. Właśnie tutaj przyjechałem do Was moi rodacy aby prosić o pomoc dla tych ludzi. Nie dla siebie, lecz dla tych dzieci, które nieraz biegają na bosaka, bo nie stać ich rodziców na buty. Samotne matki, które nie mają czym nakarmić dzieci, gdyż po prostu ich nie stać, a same często idą żebrać o pomoc do innych ludzi.
Nie jest łatwo oglądać na co dzień ich cierpienie. My mamy szansę pomóc tym ludziom, a nie potrzeba wcale tak dużo, każdy z nas ma w domu jakieś niepotrzebne rzeczy, które by wyrzucił, bo są niemodne, zniszczone, czy nasze dzieci już dawno z nich wyrosły. Dla tych ludzi na Krymie te rzeczy to możliwość przeżycia kolejnej zimy, kolejnego roku.
Niestety i z ubraniami jest problem, aby je dostarczyć, gdyż służby celne często blokują wszelką pomoc tym ludziom. I w Polsce i w Europie są ludzie gotowi pomóc, aby takie produkty jak ubrania i sucha żywność dostarczyć potrzebującym rodzinom. W wielu przypadkach jest wręcz niemożliwe aby ta pomoc dotarła, gdyż wiele przepisów na Uraninie to uniemożliwia.
Niestety musimy liczyć na szczodrość ludzi dobrego serca, którzy dzięki kilku dolarom mogą pomóc wielu osobom na miejscu. To tam można już zakupić najpotrzebniejsze towary, których w normalny sposób nie możemy przewieźć. Każdy dolar jest na wagę złota na Krymie.
Moi drodzy rodacy, apeluję do Was o pomoc dla tych ludzi. Dla nich wojna jest codziennością, do tej pory wybuchają miny, niewypały. Giną też ludzie broniący swoich rodzin, chcą kiedyś doświadczyć pokoju w swojej ojczyźnie, swoich domach i rodzinach.
Jeżeli państwo zdecydują się pomóc, podajemy nr konta:
konto w Polsce:
PLN PL 39 1020 4955 0000 7602 0204 8320
konto dolarowe w Polsce:
USD PL 28 1020 4955 0000 7002 0207 5778
SWIFT: BPKOPL PW

Wielkie Bóg zapłać

tel. 312-509-5929