Pogoda
Swiat Pogody .pl

 

Jego Eminencja

Ksiądz Stanisław Dziwisz

Arcybiskup Metropolita Krakowski

 

Eminencjo!

Nie mogę być mordercą własnego sumienia. Piszę w związku z nabrzmiałymi problemami w Kościele i w kraju. Postanowiłem zwrócić się do Waszej Eminencji o wyjaśnienie zawiłych i dla mnie skomplikowanych spraw. Od dziesięciu już lat odczuwam potrzebę, by napisać do Waszej Eminencji. A że nie zrobiłem tego wcześniej – to dlatego, że sam się temu stanowi ducha dziwię, nadto próbowałem poszukiwań odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Eminencjo!

Pochodzę z bardzo patriotycznej rodziny. Mój Tata był trzecim pokoleniem „wojskowym”. Dla mnie ukochany „Tatuś” – zawodowy oficer WP. Tak go zapamiętałem. Przed samym wybuchem II wojny światowej był on na urlopie w domu. Mama, mając niedobre przeczucia, błagała go, aby przeczekał tę pierwszą nawałnicę. Ale on natychmiast pojechał do jednostki. „Niemcy nie będą nam dyktować – jadę!” Poszedł, zginął po nim wszelki ślad. Do dzisiaj nie mamy żadnej wiedzy, gdzie spoczywają jego doczesne szczątki. Pewno w jakim „Katyniu”, Charkowie, Miednoje – czy w innym dole… Tak bardzo chciałbym zapalić światełko na jego grobie – a mam już 77 lat.

W czasie wojny moja Mama przyjęła Żyda. Mieszkał z nami do końca wojny. Mama uważała, że musimy pomagać ukrywającemu się Żydowi. Było mało jedzenia – ale dla tego gościa był zawsze pełny talerz. To myśmy nie dojadali. „Bo oni są teraz biedni, poszkodowani.” – Mówiła Mama. Wojna się skończyła. Żyd powiedział, że jedzie do Lublina po prezenty – i więcej się u nas nie pokazał. A gdyby Niemcy wykryli, że go ukrywany – wszystkich nas by rozstrzelali, dzieci też. Za to my przez cały okres komuny byliśmy prześladowani. Mnie osobiście powiedział I sekretarz partii w Mielcu – nazywał się Kune – że jak nie zapiszę się do partii, to moje dzieci nigdy nie będą studiowały. Tak było.

A co się dzieje dzisiaj?

Przecież widzimy! Polska i Kościół są od środka demolowane. A my mamy wszystkiemu przyglądać się biernie? Wszechobecne jest antypolskie kłamstwo. Kto mi odpowie, czemu ginęli – i nadal giną polscy księża, patrioci? Nie znam przypadku, aby zginął jakiś polski biskup czy kardynał.

Eminencjo!

Niech mi będzie wolno przypomnieć nazwiska kilku zasłużonych kapłanów:

  1. Stefan Niedzielak – śmierć 20 stycznia 1989 roku;
  2. Stanisław Suchowolec – śmierć 30 stycznia 1989 roku;
  3. Sylwester Zych – śmierć 11 lipca 1989 roku;
  4. Kazimierz Wronko – zamordowany w Chicago;
  5. Wacław Jamróz – zamordowany w Chicago, parafia MB Śnieżnej 4810 S. Laramie St., śmierć 18 marca 2005 roku…

Dlaczego polscy hierarchowie nie wykazują zainteresowania wyjaśnieniem tych zgonów? Weźmy samą Diecezję tarnowską”

  1. Ksiądz Aleksander Mroczek – śmierć 17 sierpnia 2006 roku;
  2. Ksiądz doktor Waldemar Durda – śmierć 14 lipca 2007 roku;
  3. Ksiądz Stefan Gardoń – śmierć 11 maja 2009 roku;
  4. Ksiądz Paweł Kocoł – śmierć 22 marca 2011 roku;
  5. Ksiądz Zygmunt Kabat – śmierć 6 lipca 2011 roku;
  6. Ksiądz Czesław Jarosz – śmierć 6 lipca 2011 roku;
  7. Ksiądz Stanisław Stec – śmierć 6 października 2011 roku;
  8. Ksiądz Wojciech Łaszczewski – zamordowany…

Eminencjo!

Tu można postawić jak najbardziej zasadne pytanie: Co w sprawie takiej liczby tajemniczych nagłych zgonów kapłanów w krótkim czasie, w jednej diecezji – zrobił ówczesny Biskup ordynariusz tarnowski, ksiądz Wiktor Skworc? A przecież to też diecezja sufraganalna Waszej Eminencji, Arcybiskupstwa krakowskiego? Dlaczego Kościół w osobach naszych hierarchów, nie domagał się śledztw, nie domagał się prawdy? Dlaczego nie było żadnej reakcji choćby w tak niejasnych sprawach i podejrzanych o morderstwo jak śmierć tak zasłużonego kapłana jak ksiądz dr Waldemar Durda? Co więcej – czemu w diecezji tarnowskiej wydawano zakazy dla kapłanów dzielenia się informacjami, wątpliwościami, zakazy rozmawiania z dziennikarzami? Przecież nawet tzw. dziennikarskie śledztwo może bardzo przyczynić się do ujawnienia prawdy?

Dla przykładu wspomnijmy dziennikarskie śledztwo pana redaktora Wojciecha Sumlińskiego dotyczące śmierci Błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. Przecież to właśnie ten dziennikarz odkrył dowody, że wszystkie fakty z oficjalnej wersji przyjętej przez sąd w Toruniu – były fałszywe. Ksiądz Popiełuszko nigdy nie był zamknięty w bagażniku Fiata 125p – badania ultrafioletem, przeprowadzone w Bydgoszczy zaraz po aresztowaniu oficerów SB, pokazały że w tym bagażniku nigdy nie było człowieka. A przed śmiercią wybito mu wszystkie zęby i prawdopodobnie szczotką metalową nałożoną na wiertarkę zdarto całe podniebienie. Był on torturowany w wymyślny i okrutny sposób, zanim jeszcze żywego wrzucono go do Wisły, gdy rzekomi sprawcy morderstwa byli już aresztowani. A miejscem tortur był prawdopodobnie bunkier Wojsk Obrony Przeciwlotniczej pod Włocławkiem – gdzie zaraz potem zarządzono niespotykaną dezynfekcję.

I te wszystkie fakty ustalił i upublicznił dziennikarz, potem tak niszczony i prześladowany – fałszywie oskarżany – przy całkowitym milczeniu władz Kościoła w Polsce…

Eminencjo!

A dlaczego Kościół w osobach naszych hierarchów w żaden sposób nie reagował na inne skrytobójcze morderstwa w Polsce – w tym osób otwarcie wyznających głęboką katolicką wiarę: jak choćby:

  1. Pan poseł do Euro-parlamentu Filip Adwent;
  2. Pan wice-premier Andrzej Lepper;
  3. Komendant główny Policji polskiej gen. Marek Papała;
  4. Prof. dr Józef Szaniawski;
  5. Dr inż. Eugeniusz Wróbel;
  6. Gen. Sławomir Petelicki;
  7. I tak wielu innych???

Dlaczego Kościół w osobach naszych hierarchów nie reagował na niewyobrażalnie skandaliczne fakty dotyczące śledztwa w sprawie Krzysztofa Olewnika? Którego porwaniem, uzyskaniem okupu i morderstwem mimo zapłacenia okupu przez rodzinę musiały w jakiś sposób kierować organy prokuratury i policji. To pokazują ewidentne fakty. Tylko pytaniem jest – kto z kolei kierował tymi organami i kto chciał na tej sprawie i na tej nieszczęsnej rodzinie zarobić pieniądze? A sprawa jest w pokrętny sposób tuszowana przez najwyższe władze państwowe do dzisiaj.

O zamordowaniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czy o fakcie takim jak bezczeszczenie zwłok Anny Walentynowicz – i o głuchym milczeniu polskiego Episkopatu – nawet nie mówmy…

Eminencjo!

Ja mam te osoby, wyżej wymienione, kapłanów i świeckich, utrwalone na banerach, które osobiście noszę przy okazji patriotycznych manifestacji w Chicago – jak choćby Parady 3-ego maja.

Ale czemu Kościół w Polsce nie reaguje na skrytobójcze mordy, choćby kapłanów? A tych ewidentnych morderstw – coraz więcej. Zło nie nazywane po imieniu, nie spotykające się z oporem, w tym tych, do których obowiązków jako autorytetów moralnych sprawy takie w szczególny sposób należą – zło wtedy rozrasta się. A „szwadrony śmierci” w poczuciu bezkarności stają się coraz bezczelniejsze. Czyżby hierarchowie polscy unieważnili już i przykazanie Boże: NIE ZABIJAJ???

Od lat widzimy, jak władze Kościoła w Polsce nie reagują na zbrodniczą wprost nieprawdę o Polakach lansowaną przez antypolskie siły. Czy my katolicy świeccy mamy uważać, że przykazanie Boże NIE BĘDZIESZ MÓWIŁ FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA PRZECIWKO BLIŹNIEMU TWEMU – władze polskiego kościoła uznały za nieobowiązujące już od dawna? A teraz doszło jedynie do tego kolejne przykazanie „już nieważne”: NIE ZABIJAJ???

Wśród hierarchów taka cisza, jakby ich w ogóle w Polsce nie było…

Eminencjo!

Zapyta zapewne Ksiądz kardynał, czemu do Niego piszę o tym? A do kogo mam pisać? Przecież Wasza Eminencja był tyle lat przy Janie Pawle II… Widział Ksiądz choćby czynione przez Niego cuda – w tym dokonywane uzdrowienia. Miał On bowiem rzadki dar czynienia cudów. Jeszcze za życia! Teraz dopiero wychodzi o tym prawda, bo nasz Papież nie chciał, by ujawniano te fakty za jego życia. Widział Ksiądz i Jego głęboką pobożność Eucharystyczną i te cuda Bożej Wszechpotęgi.

Oczywiście, każdy katolik świecki w sprawach Wiary i Kościoła – ma prawo zadawać pytania. Tak nawet stanowi Kodeks prawa kanonicznego.

Dlatego pytam:

  1. Czy nam katolikom świeckim nie należą się przeprosiny za uwiarygodnianie tzw. układu okrągłego stołu przez osoby Arcybiskupów Dąbrowskiego, Gocłowskiego i Orszulika? W roku 1989 nasz nieszczęsny naród miał tylko Was – naszych hierarchów – i bezgranicznie Wam wierzył. A układ ten okazał się tylko jednym wielkim oszustwem i wygenerował tę patologiczną rzeczywistość, w której obecnie żyjemy.
  2. Co znaczą te herezje liturgiczne tak nagle i z taką siłą upowszechniane w polskim Kościele po śmierci Jana Pawła II? Co znaczy zabranianie wiernym świeckim przyjmowania Pana Jezusa na kolanach i z objawami należnej Mu jako Bogu i Królowi czci? Co znaczą ci nachalnie wprowadzani „świeccy szafarze” i symbole masońskie wprowadzane do naszych świątyń?
  3. Co wreszcie znaczy te sanktuarium ku czci Lucyfera i masonerii, zwane bluźnierczo „Golgotą Beskidów” we wsi Radziechowy? Czy to biskup Tadeusz Rakoczy, czy sam Ksiądz Kardynał je bluźnierczo poświęcił? A przecież stopień bluźnierstw ze Zbawiciela, Jego Męki i Jego Matki – jest tam tak straszny – że Pan Jezus choćby jako dobry Syn, nie pozwoli, by coś takiego długo na polskiej ziemi stało. I jeżeli ludzie nie stopią tych bluźnierstw w metalu w piecu hutniczym – On Sam to zrobi. W potokach lawy… Czy do tego chcą polscy hierarchowie doprowadzić – by w Krakowskiem ziemia zatrzęsła się tak strasznie, że aż na Podhalu wypłynie lawa?

Eminencjo!

Nie jest tajemnicą, o tym jest nawet głośno, że w Chicago są już katolicy świeccy, którzy regularnie się modlą, by na polskich hierarchów, jeżeli się nie nawrócą – spadł trąd Naamana Syryjczyka. Który jest zgodnie z Pismem Świętym i teologią św. Tomasza z Akwinu – sprawiedliwą karą Boża dla skorumpowanych dostojników Świętej naszej Wiary. My mamy prawo się bronić tymi jedynymi środkami, jakie jeszcze pozostały, gdy nasi pasterze prowadzą nas nie do Nieba, lecz do zguby. Ksiądz kardynał jest teologiem i sam wie, że wolno tak się modlić, jeżeli nie ma innego wyjścia.

A przecież do tego wszystkiego dojść nie musi. Nawrócenie polskich hierarchów może się i rozpocząć i od Waszej Eminencji.

A przecież Pan Bóg bogaty w Miłosierdzie, nie chce śmierci grzeszników. I On sam najlepiej wie, w jak trudnych czasach żyliśmy i jak trudne były nieraz sytuacje, w których przyszło dokonywać życiowych wyborów. On sam ciągle mówi, że nie przyszedł świata potępić – tylko świat zbawić. I ON, KTÓRY JEST – ciągle jeszcze czeka.

Może jednak w każdej chwili przypomnieć, kto rządzi w Jego Kościele – ON SAM – a kto jest sługą. I tak się niechybnie wkrótce stanie. Zło w Polsce, w polskim Kościele przekroczyło już wszelkie granice. Czego już nawet Boża Cierpliwość z pewnością nie będzie długo tolerować. Nadto Polska to Królestwo Jego Matki. On nie dopuści, by te państwo upadło, by upadł Kościół na polskiej ziemi – On Jest przecież dobrym Synem. Na fakt, że zło w Polsce, w tym winy naszych hierarchów – przekroczyło już wszelkie granice – starałem się wskazać tym listem.

Eminencjo!

Mam dwóch braci księży, przez płot, tam gdzie się urodziłem. Łuków, województwo Lublin. Jestem Katolikiem, zawsze Katolikiem. Dlatego, że jestem człowiekiem otwartym, nie mówię poza plecami, lecz zwracam się wprost – listem. List pisze osobiście do Waszej Eminencji – aby nie trafił w nieodpowiednie ręce. Dlatego też publikuję go w prasie.

Mam nadzieję, że Wasza Eminencja udzieli mi odpowiedzi. Za co z góry serdecznie dziękuję.

Tadeusz Zalewski

2901 N. Parkside

Chciago, IL, 60634,

USA.

2014-06-04